www.wrzesnia365.pl :: Polityka prywatności

O kobietach z kobietami

2019-06-27 13:15:22
Powiat Wrzesiński

Techniki relaksacyjne, rozmowa w kobiecym gronie, a także chwila wyciszenia i odpoczynku od codziennych spraw. Tak właśnie było podczas pikniku Między nami kobietami. Spotkanie zostało zorganizowane dla kobiet, które nie ukończyły 50-tego roku życia. Wybrano taką grupę wiekową, ponieważ to one są zabiegane i zapracowane, wychowują dzieci, zajmują się domem i zapominają o odpoczynku lub nie mają na niego czasu. Bezpłatny piknik wyłącznie w damskim gronie odbył się w jednym z gospodarstw agroturystycznych w Czeszewie. Pomysłodawcą oraz organizatorem pikniku był Referat Spraw Społecznych i Zdrowia starostwa powiatowego. Grafik pań w sobotę 22 czerwca był bardzo bogaty. Czterdzieści uczestniczek spotkania zostało podzielonych na cztery grupy, które przemiennie brały udział w zaplanowanych zajęciach. Odbyły się ćwiczenia jogi, rozmowy z terapeutką, fizjoterapia, a także seans w grocie solnej. Zaproszono także amatorską grupę kobiet z Nekli, która zaprezentowała taniec brzucha. Nie trzeba było długo czekać, aż uczestniczki dołączą do tancerek. Piknik spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem uczestniczek. – Na pewno jeśli będzie kolejna edycja takiego pikniku to z chęcią wezmę w nim udział – mówiła jedna z uczestniczek spotkania. Organizatorzy zapowiadają, że następne spotkanie w kobiecym gronie na pewno się odbędzie. KK

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Koniec roku, czas na wakacje

2019-06-26 10:15:20
Powiat Wrzesiński

Były podziękowania, odznaczenia, świadectwa z czerwonym paskiem. W środę 19 czerwca w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących we Wrześni odbyło się powiatowe zakończenie roku szkolnego 2018/2019. Na ten moment czekali chyba wszyscy uczniowie. Po dziesięciu miesiącach wytężonej nauki nadszedł czas na odpoczynek. Wakacje oznaczają relaks, nowe przeżycia, przyjaźnie i zbieranie sił na kolejne semestry nauki. – Można powiedzieć, że to najprzyjemniejszy dzień w roku, kiedy tuż przed nami wakacje. Chciałbym bardzo serdecznie podziękować i pogratulować tym wszystkim, którzy ten rok poświęcili na pracę nad sobą, na osiągnięcie sukcesu – mówił podczas zakończenia roku szkolnego starosta wrzesiński Dionizy Jaśniewicz. Nagrodzono młodzież, która osiągnęła najlepsze wyniki w nauce. Świadectwa z czerwonym paskiem odebrało niespełna 50 uczniów. Wyróżniono także osoby z osiągnięciami w sporcie, olimpiadach wiedzy, konkursach, a także wolontariuszy. Słoneczny i upalny dzień był dla społeczności szkolnej ZSTiO wyjątkowy, bo otrzymała ona nowy sztandar ufundowany przez radę rodziców. – Ten dzień na kartach historii naszej szkoły zapisze się jako jeden z najważniejszych. Ceremonia nadania sztandaru jest dla nas nobilitacją i honorem. Bo sztandar, zważywszy na to jak wielką powagę i siłę niesie w sobie od stuleci, jest czymś wyjątkowym – mówił dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. gen. dr. Romana Abrahama we Wrześni Damian Hoffmann. Podczas zakończenia roku szkolonego wręczono także medale dla zasłużonych przyjaciół szkoły. Otrzymali je: przewodniczący zarządu rady rodziców Fabian Stasiak, właściciel gospodarstwa rolnego w Bierzglinku Maciej Waszak, prezes przedsiębiorstwa handlowo-usługowego Agrar Wojciech Krysztofiak i oficjalny wojskowy parter ZSTiO - dowódca 312 kompanii radiotechnicznej w Ruchocinku koło Powidza porucznik Marcin Mazurek. KK  

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Nagrody na sesji

2019-06-19 15:15:16
Powiat Wrzesiński

Podczas VII sesji Rady Powiatu Wrzesińskiego podsumowano konkurs Lider Wolontariatu i ogłoszono, kto jest Człowiekiem Roku 2018. Starostwo Powiatowe po raz drugi wyłoniło liderów wśród osób zaangażowanych w życie społeczne. 14 czerwca, przed rozpoczęciem sesyjnych obrad, nastąpiło podsumowanie konkursu Lider Wolontariatu. Nagrody wręczył starosta Dionizy Jaśniewicz, a zebrani usłyszeli kilka słów o laureatach. Czesław Kozielski, nagrodzony w kategorii osoby dorosłe, przypomniał myśl Jana Pawła II – Człowiek jest tyle wart, ile może dać drugiemu człowiekowi. W kategorii szkół podstawowych i gimnazjalnych doceniono postawę Liwii Rybczyńskiej, a w kategorii szkół ponadpodstawowych Wiktorię Graczyk, która jednocześnie zdobyła największa liczbę głosów w głosowaniu internetowym.   Następnie przed audytorium stanęła prezes Fundacji Dzieci Wrzesińskich Lidia Pylak i w imieniu kapituły fundacji przedstawiła Człowieka Roku 2018, którym została Alina Czajkowska, pielęgniarka z długim stażem pracująca najpierw w szpitalu powiatowym, a potem w przychodni w Sokolnikach, uhonorowana wcześniej odznaczeniem Matki Polki i między innymi wieloletnia prowadząca kursy przedmałżeńskie dla młodych par we wrzesińskiej farze. Uhonorowano również 60 lat pracy zawodowej Jacka Krajniaka, członka rady nadzorczej Fundacji Dzieci Wrzesińskich. Szymon Piotr Rewers

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Absolutorium za 2018 rok

2019-06-19 15:15:16
Powiat Wrzesiński

Zarząd Powiatu Wrzesińskiego podczas VII sesji Rady Powiatu, która odbyła się 14 czerwca, otrzymał absolutorium za 2018 rok.  Głównym punktem sesji Rady Powiatu była debata nad Raportem o stanie Powiatu Wrzesińskiego za 2018 rok. Podjęto uchwałę w sprawie udzielenia wotum zaufania dla Zarządu Powiatu Wrzesińskiego. Starosta przedstawił sprawozdanie z wykonania budżetu za 2018 rok. Wydatki zrealizowano na poziomie 123 859 111 zł. Na dochody złożyły się m.in. środki pozyskane z dodatkowych źródeł w wysokości 30,62%. Warto przypomnieć, że w 2017 było to 5,25%. – Jest to szczególny wyróżnik tego budżetu, myślę, że w historii powiatu takiej sytuacji nigdy wcześniej nie mieliśmy – mówił starosta Dionizy Jaśniewicz. Najwięcej pieniędzy, bo aż 68 130 656 zł, przeznaczono na oświatę i wychowanie oraz edukacyjną opiekę wychowawczą. Sprawozdanie finansowe tradycyjnie przedstawiła skarbnik powiatu Beata Matuszewska. W nadesłanej opinii Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie zaopiniowała budżet. Komisja Rewizyjna stwierdziła, że został on zrealizowany zgodnie z prawem, w sposób celowy, rzetelny i gospodarny i zawnioskowała o przyznanie Zarządowi absolutorium. Podczas sesji poruszono temat powstającej szkoły muzycznej, głównie w zakresie organizacji zajęć i przygotowań formalnych do naborów czy doboru kadry. Omówiono uchwałę dotyczącą ustalenia rozkładu godzin pracy aptek ogólnodostępnych na terenie powiatu wrzesińskiego, która również została podjęta. Szymon Piotr Rewers

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Aktywni Seniorzy z Wolfenbuettel we Wrześni

2019-06-19 15:15:16
Powiat Wrzesiński

Ute Stockmann i Ingrid John przejechały 565 km, by spotkać się we Wrześni z polskimi przyjaciółmi, z którymi od dziesięciu lat współpracują w ramach projektu o nazwie Aktywny Senior. Wizyta związana była z opracowaniem jubileuszowej publikacji opisującej wszystkie dotychczasowe spotkania seniorskie przedstawicieli powiatów wrzesińskiego i Wolfenbuettel. Aktywny Senior oficjalnie rozpoczął się w 2009 roku. Pomysł na wydanie książki zaproponowała Ute Stockmann w marcu tego roku, podczas spotkania roboczego dotyczącego projektu. – Książeczkę z podsumowaniem projektu chcielibyśmy przekazać wszystkim osobom z obu powiatów, które brały udział w Aktywnym Seniorze. Moim marzeniem byłoby zorganizować również wspólne spotkanie osób, które przez te lata z nami współpracowały – mówiła Ute Stockmann, koordynująca projekt ze strony niemieckiej. Warto wspomnieć, że przez wszystkie lata koordynatorką wymian osób starszych z powiatu wrzesińskiego była Krystyna Szpunar, emerytowana zastępczyni dyrektora ZSP, z pomocą której rozpoczęła się trwająca od 1992 roku współpraca szkół obu powiatów, co zaowocowało podpisaniem umowy o partnerstwie w 2001 roku. W ideę stworzenia wymian osób starszych, których nierzadko łączyła trudna historia, angażował się także Leszek Burzyński, ówczesny prezes Klubu Twórczości Różnej „Cóś Innego”, który w 2007 roku zaproponował pierwsze pomysły dotyczące takich spotkań. Z czasem w 2009 w projekt włączył się Wrzesiński Uniwersytet Trzeciego Wieku, z którym współpraca do trwa dziś. Jednym z jej efektów było wydanie w 2014 roku polsko-niemieckiego kalendarza ilustrowanego zdjęciami wykonanymi przez uczestników projektu w obu powiatach czy też zorganizowanie wystaw pokazujących seniorów na terenie powiatów wrzesińskiego i Wolfenbuettel pod hasłem „Ludzie, Miejsca, Rzeczywistość”. Wydawnictwo współfinansowane przez obydwa samorządy ukaże się pod koniec 2019 roku i będzie zwieńczeniem ostatniej w tej dekadzie wizyty seniorów z Wrześni w Wolfenbuettel, która została zaplanowana na wrzesień tego roku. Julia Sosna

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Zmiany w starostwie

2019-06-19 08:15:15
Powiat Wrzesiński

Starostwo Powiatowe we Wrześni aby prawidłowo wykonywać swoje zmieniające się zadania, co jakiś czas przeprowadza wewnętrzną reorganizację. Na początku czerwca dokonano kosmetycznych zmian w strukturze urzędu. Na początku trzeba zaznaczyć, że przekształcenia nie będą miały wpływu na obsługę interesantów. To właśnie oni są dla starostwa najważniejsi i również dlatego przeprowadzono reorganizację. Urząd ma jak najlepiej realizować zadania powiatu oraz zapewnić sprawną i ciągłą obsługę interesantów. Dodatkowo przepisy są usuwane, zmieniane lub wprowadza się zupełnie nowe regulacje. – Przy poprzedniej reorganizacji, jeśli były zbieżne zadania, to próbowaliśmy połączyć merytorycznie niektóre wydziały i utworzyć w ich strukturze referaty. Dzisiaj okazuje się, że w niektórych wypadkach jest to już niewystarczające. Naczelnik tak dużego wydziału nie jest w stanie skoordynować całej pracy. Czasami również po analizie wszystkich zadań i spraw referatu okazuje się, że powinien on funkcjonować w strukturze innego wydziału – mówi sekretarz powiatu wrzesińskiego Bożena Nowacka. Zmiany dotyczą Referatu Dróg Powiatowych, który funkcjonował w strukturze Wydziału Komunikacji i Transportu. Obecnie został utworzony Wydział Dróg Powiatowych. Takie rozwiązanie, ze względu na specyficzne zadania oraz ich dużą liczbę, uprości pracę. Przekształcenie dotyczy również Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej, który był podłączony do Wydziału Nieruchomości. Po analizie okazało się, że zadania z tego zakresu zostaną o wiele sprawniej poprowadzone, gdy powstanie samodzielny wydział, i tak też się stało. – Z Wydziału Edukacji ze względu na obszerność zadań i największych wydatków, oprócz inwestycji powiatowych, wyłączono sprawy sportu. Przeniesiono je natomiast do Wydziału Promocji i Kultury, który niejednokrotnie realizował zadania z pogranicza sportu i turystyki – dodaje sekretarz. Zmiany dotknęły również Referat Gospodarczy, który funkcjonował przy Wydziale Organizacyjnym, bo zajmował się obsługą spraw urzędu i jednocześnie realizował wiele zadań w ramach polityki gospodarowania nieruchomościami, które są własnością powiatu. Taki układ wprowadzał niepotrzebny chaos. Mocniej zaakcentowany został Referat Kontroli, Obsługi Rady i Zarządu, do którego obowiązków wpisano również kontrolę nad powiatowymi jednostkami zewnętrznymi. KK

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Królewskie miasto Pyzdry

2019-06-19 08:15:14
Powiat Wrzesiński

Istnieją od 762 lat, a w swej opiece mieli je książęta i królowie polscy tacy jak m. in. Bolesław Pobożny, Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Jan Sobieski. Pyzdry to miasto zabytków, legendy, a także pięknej przyrody. W tym wydaniu Przeglądu Powiatowego zapraszam na wycieczkę po historycznym mieście nad Wartą – Pyzdrach. Pod opieką władców Pierwsza wzmianka o Pyzdrach pojawia się w 1232 roku. Miasto bardzo wcześnie otrzymało prawo niemieckie, czyli możliwość posiadania własnej władzy ustawodawczej w radach miejskich. W 1277 roku książę Bolesław Pobożny sprowadził do Pyzdr Franciszkanów. Osiedlił ich budując kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela, który był nieustannie niszczony i odbudowywany. W 1864 doprowadzono do kasacji zakonu, a klasztor pofranciszkański przekazano tamtejszym księżom. Ważną budowlę pyzdrzanie zawdzięczają także księciu Przemysławowi II, który w 1290 roku ufundował szpital przy kościele św. Ducha. Dzięki swojej życzliwości wobec Henryka Głogowskiego i wpuszczeniu go do miasta, Pyzdry zostały zwolnione z obowiązku wszelkich opłat na sześć lat. Mieszkańcy jako jedni z pierwszych opowiedzieli się za deklaracją Władysława Łokietka mówiącą o zjednoczeniu ziem polskich. Król nie zapomniał o ich postawie i w zamian ofiarował cztery wsie oraz młyn, a także nakazał pomóc w odbudowie zniszczonego wojnami miasta. Później również Kazimierz Wielki zrekonstruował Pyzdry, które srogo ucierpiały podczas najazdu Krzyżaków. W 1333 roku postawił zamek warowny, a miasto otoczył murami obronnymi. W czasie potopu szwedzkiego budowla popadła w ruinę, ale później władze pruskie wyremontowały ją i przekształciły w więzienie. Zamek w oryginalnym wyglądzie nie przetrwał jednak do dziś. Jego mury zachowały się jedynie w piwnicy znajdującego się tam teraz mieszkania. Do rozwoju Pyzdr przyczynił się także Kazimierz Jagiellończyk, który ogłosił zupełną wolność w handlu rzekami spławnymi, m.in. Wartą. Miasto zyskało sławę w całym kraju także dzięki jarmarkom, na które Zygmunt I i Stefan Batory pozwolili. Pyzdry mogły się poszczycić licznymi cechami rzemieślniczymi. W 1389 roku Władysław Jagiełło potwierdził i znacznie rozszerzył przywilej na wolny handel mięsem. W mieście powstało także Bractwo Kurkowe, którego zadaniem była obrona murów.   Pij Zdrój i krzyże zarazy Każdy z nas lubił jako dziecko słuchać legend. Pyzdry również taką mają. Otóż dwaj książęta, którzy zabłądzili w strony miasta, natrafili na wiele źródeł bijących ze wzgórza. Ponieważ byli bardzo spragnieni, zakrzyknęli do siebie Pij zdrój, pij zdrój! Prawdopodobnie od tych słów wzięła się nazwa Pyzdry. – Początkowo podchodziłem do tej legendy z bardzo dużym dystansem. Szczególnie gdy słyszałem kolejną, inną wersję rzekomo tego samego wydarzenia. Byłem sceptyczny do momentu, aż w źródłach archiwalnych z XVIII wieku dotyczących miasta natrafiłem właśnie na tę legendę. A podobno w każdej legendzie jest trochę prawdy – opowiada dyrektor Muzeum Ziemi Pyzdrskiej Michał Czerniak. Źródełko natomiast można odwiedzić i nabrać z niego wody. Znajduje się ono przy ul. Wrocławskiej. Wjeżdżając do Pyzdr od strony Ciążenia i Rataj, po lewej stronie można zaobserwować cmentarz, a na nim tuż przy budynku policji trzy drewniane krzyże zarazy. Symbolizowały one czasy, gdy przez miasto przeszła zaraza, dziesiątkując ludność. Krzyże są drewniane, a na ich szczycie zamontowano metalowe chorągiewki. – Pochodzą one z 1852 roku i wskazywały, że tutaj pochowano zmarłych na choroby zakaźne. Różnego rodzaju zarazy były w średniowieczu dość powszechnym zjawiskiem, szczególnie w miasteczkach. Ludzie starając się uciec przed nimi, wyjeżdżali na wsie. Krzyże na pyzdrskim cmentarzu są trzy, w dodatku ten środkowy posiada podwójną belkę. Jest to krzyż patriarchalny karawaka. Jego nazwa wzięła się od miejscowości Karawaka w Hiszpanii, gdzie w XVII wieku miała miejsce zaraza. Taki właśnie symbol ustawiono w mieście. Jego głównym zadaniem była ochrona ludności przed kolejnymi tego typu nieszczęściami – opowiada dyrektor Michał Czerniak.   Pyzdrska przyroda Mówiąc o mieście królów, nie można nie wspomnieć o zachwycającej przyrodzie, którą dysponuje. Najważniejsze i najczęściej wymieniane obszary to Puszcza Pyzdrska oraz Nadwarciański Park Krajobrazowy. Pierwszy teren jest rozłożony na pięć powiatów, m.in. na wrzesiński. Nazwa pochodzi od Pyzdr, które w latach 1387-1793 posiadały 1/6 puszczy. Obecnie na tym obszarze występują jedne z największych skupisk wsi olęderskich w Polsce. Charakterystyczne są tu pola, łąki, tereny bagniste, ale przede wszystkim domy z rudy darniowej (tzw. domy z żelaza), gliny i drewna. Urozmaiceniem tego krajobrazu są wydmy. Dolina Warty, która po roztopach wylewa wodę na łąki, praktycznie całkowicie je zalewając. – Trzeba przyznać, że olędrzy zbudowali całą infrastrukturę na bardzo trudnym terenie, który był nieużytkiem. Niestety po II wojnie światowej Armia Czerwona przepędziła większość tych mieszkańców. Po olędrach zostały jedynie puste domostwa, świątynie czy cmentarze. Ludzie wstydzili się tych pozostałości. Nie chcieli ich np. przejąć, wyremontować i również udostępniać jako agroturystyki. Aktualnie udało nam się doprowadzić do tego, że nie burzą tych domostw bo myślą, że mają jakąś wartość – opowiada właściciel agroturystyki Przemysław Kowalski. Na skraju Puszczy Pyzdrskiej znajduje się Agroturystyka Wójtostwo. To resztówka dawnego folwarku wójtostwo, gdzie od średniowiecza mieszkał wójt z nakazu króla kontrolujący miasto. Obecnie znajduje się tam dom mający 200 lat. Jest on wpisany do rejestru zabytków. Co ważniejsze, cały czas działa gospodarstwo z produkcją sadowniczą. Wiele regionów posiada własne wzory, natomiast Wielkopolska nic takiego nie ma. Właściciele agroturystyki zafascynowani doliną Warty i kwitnącą roślinnością, postanowili stworzyć wzornictwo Puszczy Pyzdrskiej. – Zrobiliśmy wiele fotografii i na tej podstawie wybraliśmy kilkanaście kwiatów, które są już tymi wzorcowymi. Powstały też gotowe kompozycje np. do haftu lub nanoszenia na różne przedmioty. Trochę osób zaczęło się tym już interesować i cały czas zachęcamy do upowszechniania ich. Zaproponowaliśmy samorządom, żeby wykorzystały te motywy może podczas odnawiania przystanków. Wiem, że gmina Blizanów zainteresowała się tym tematem – opowiada Przemysław Kowalski. Nie sposób w krótkim tekście opisać całego uroku Pyzdr, ich zabytków i przyrody. Szczególnie tą ostatnią powinniśmy docenić. Wykorzystajmy ciepłe, długie dni oraz zbliżające się wakacje na podróże, niekoniecznie te duże, ale właśnie te małe, do najbliższych miejsc, które również potrafią zachwycić. Klaudia Kubiak

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Najgorzej być gwiazdą

2019-06-18 08:15:23
Powiat Wrzesiński

Na zakończenie Niedzieli z powiatem swój program kabaretowy zaprezentował popularny aktor Cezary Pazura. Tuż przed występem udało nam się zadać mu kilka pytań. Niedziela z powiatem to festyn rodzinny. Czy często ci się zdarza występować na tego typu wydarzeniach? Powiem szczerze, że nie, a bardzo to lubię, dlatego że lubię, jak na widowni są dzieciaki. Wiem, że większość moich kolegów kabareciarzy unika takich imprez, gdzie jest dużo dzieci, bo nie mają dla nich programu. Generalnie nie buduję swojego programu z myślą o dzieciach, tylko o dorosłych, ale mimo wszystko staram się konstruować go tak, żeby nie było tam ani słów uważanych ogólnie za wulgarne, ani ekstremalnych rzeczy, ani takich, które są co najmniej dyskusyjne. Teraz kabaret idzie w stronę stand-upu, a stand-up jest bardzo ostry, mocny, czasami nawet brutalny i dla dorosłych. Ja jednak jestem starej daty kabareciarzem, tak konstruuje program, żeby nikogo nie urazić i żeby mieścił się mniej więcej między elementarzem a Panem Tadeuszem. Wtedy skojarzenia są zrozumiałe dla wszystkich, i dla dzieci, i dla dorosłych, i dla profesorów uniwersytetów. Czym takie występy różnią się dla ciebie od tych na wielkiej scenie, często transmitowanych w telewizji? Paradoksalnie unikam tych transmitowanych. Takie występy robię raz na rok, a teraz to już chyba ze dwa lata nie miałem programu rejestrowanego, jeżeli już to w telewizji są jakieś powtórki. Większości swoich tekstów nie piszę sam, a pozyskać dobry tekst jest bardzo trudno. Jak to sprzedasz w telewizji, to z czym pojedziesz potem do Wrześni, żeby kogoś zaskoczyć? Nie da się! Dzięki temu mogę swój program eksploatować dłużej. Takie spektakle jak dzisiaj są piekielnie trudne, bo widzimy, jaka jest aura. Gorąco, na scenie to będzie z 70 czy 50 stopni, sauna! Ludzie są trochę rozkojarzeni, bo dookoła jest bardzo dużo różnych atrakcji. Przeszkadza temperatura, chce się pić, jest gorąco, a musisz skupić na sobie uwagę, czyli oprócz tego, że musisz mieć ciekawy tekst, to musisz jeszcze być osobą, którą chcą oglądać i to nad tym człowiek pracuje całe życie. To trudne, ale ja lubię takie bezpośrednie spotkania z ludźmi, bo one są spontaniczne. Tutaj nikt nie płaci za bilety, więc też jest takie niebezpieczeństwo, że może mu się wydawać, że wszystko mu się należy. Ja patrzę na ludzi, patrzę im w oczy i bardzo często na takich występach zdarza się, że ktoś słucha, słucha i nagle bierze dziewczynę za rękę i wychodzi. To po prostu jest taki rodzaj imprezy. Nie gniewam się o to i nie mam żadnych pretensji. Najczęściej bywa jednak tak, że ludzi przybywa podczas występu. Nie ukrywajmy, że jesteś gwiazdą dzisiejszego wieczoru. To mnie niestety martwi, bo najgorzej jest być gwiazdą. Jak jesteś niespodzianką, to wszyscy myślą o, fajnie, przyjechał!, ale jak jesteś gwiazdą i wszyscy czekają, to nie wolno ich rozczarować. To kolejne wyzwanie i kolejna trudność, którą muszę pokonać. Fajnie jest, gdy jak w piłce nożnej, albo lepiej – w kolarstwie, możesz atakować z drugiego miejsca. Wtedy jest się zaskoczeniem, a gdy czekają na ciebie i nie przyjeżdżasz pierwszy, to już nie jest to. Pewnie samo twoje nazwisko buduje oczekiwania u publiczności. Jesteś rozpoznawalny… Niestety tak i moim zadaniem jest, żeby te oczekiwania były spełnione. To jest najtrudniejsze w tej fazie życia, w której się znalazłem, bo już mam swoje lata, mam prawie 37 lat. Skłamałem (śmiech)! Wyzerowałem licznik, w głowę sobie wbiłem, że jestem młody i że mi się jeszcze chce. Swój program zawsze robię w ten sposób, że to ma być zabawa też dla mnie, bo uważam, że jeśli aktor, zwłaszcza kabaretowy, nie bawi się razem z publicznością, to to się nie udziela. Musi być kontrakcja z publicznością i mam nadzieję, że tematy, które poruszę na scenie, będą ciekawe dla wszystkich. Czy jesteś pierwszy raz we Wrześni? Nie! Wielokrotnie tu już byłem czy to przejazdem, czy na występach. Nawet chyba z Olafem Lubaszenko byliśmy tu razem, jak miałem siedem lat. Czyli trzydzieści lat temu! Byliśmy we Wrześni z Emigrantami, sztuką teatralną (w 1994 roku – przyp. red.), także Września jest mi bardzo znajoma i zawsze mówię, że Września jest po drodze. Cieszę się z zaproszenia i postaram się, żeby dzisiejsze spotkanie było fajne i zapadło w pamięć. Muszę jeszcze zadać pytanie, które pewnie często słyszysz – która twoja rola zapadła ci najbardziej w pamięć? Widzisz, to jest pytanie, na które trudno mi odpowiedzieć, bo jestem jeszcze z tego pokolenia, gdzie człowiek ma się spalić w każdej roli i dać z siebie wszystko. To tak jakby zapytać Lewandowskiego, który jego mecz był najważniejszy. Trudno powiedzieć, bo w tym mu się lepiej grało, a tu wynik był ważniejszy itd. Nie ma czegoś takiego! Jan Machulski uczył mnie, że za każdym razem to jest prawda danego wieczoru, prawda danej sceny i musisz dać z siebie wszystko. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że największe zamieszanie zrobiło parę moich filmów, takich jak Kiler na przykład. To był taki krok milowy. Na początku były Psy, byli też Chłopaki nie płaczą, więc filmów, które zostały w pamięci widza, jest sporo. Czasami się nawet dziwię, że ludzie do dziś je pamiętają, bo jednak nic tak szybko się nie starzeje, jak film. Co roku są setki nowych, ważnych i promowanych, a my jednak żyliśmy w czasach, że nie było takiej promocji kina, jak teraz. A co z rolami dubbingowymi? Teraz miałem propozycję do Króla Lwa, ale nie mam kiedy. Tam były partie i śpiewane, i mówione. Dwukrotnie miałem operację zatok, po czym głos mi się zmienił, także pewnych partii już nie wyśpiewam już. Jeszcze przed operacją startowałem do roli bałwanka w Krainie lodu, a zrobił ją w końcu zawodowy piosenkarz Czesław Mozil. Wtedy nie byłem w stanie wyśpiewać tych partii, to było dla mnie zbyt trudne, a dla niego to chleb codzienny i zrobił to fantastycznie. Chciałam cię jeszcze spytać o 13 posterunek – twoja rola w tym serialu to dla mnie absolutny majstersztyk… To była megaciężka robota, ale ja jestem chyba najbardziej dumny z niej. W tej chwili jak czasami z dzieciakami to oglądam, to jak patrzę na tamtego chłopaka to chapeau bas. Już bym tego nie powtórzył, nie dałbym rady fizycznie i emocjonalnie, a wtedy było to dla mnie zwykłą, fajną zabawą. Ta rola na pewno podniosła jakoś poprzeczkę. Podniosła poprzeczkę do tego stopnia, że nie było drugiego takiego sitcomu, z takimi gagami, z taką commedią dell’arte, gdzie wszystko jest grane bardzo mocno i są konkretne postacie, jak Kolombina, Kapitan. U nas też były te postaci absolutne i świadomie w ten sposób komponowane. To był inny styl aktorstwa, wszystko było inne, nowe, pierwsze i nasze, polskie. To nie był schemat kupiony z zachodu, tak jak reszta wszystkich sitcomów, które mamy, oprócz chyba Kiepskich. Sprostaliśmy temu i rzeczywiście postawiliśmy poprzeczkę megawysoko dla wszystkich. Na zakończenie – jak się zaczęła twoja przygoda z YouTubem? Trochę to był przypadek, dlatego że zgłosili się do mnie przedstawiciele firmy z informacją, że w Internecie jest dużo moich wykonów kabaretowych, za które ktoś pobiera opłaty, bo podobno za to są pieniądze. Do dziś tych pieniędzy nie widziałem, ale firma stworzyła mój kanał, przerzuciła tam wszystkie moje kabarety i powiedziano mi, że muszę coś na ten kanał zrobić. To coś trwa już chyba trzeci rok i ma ponad 600 tys. subskrybentów. To duży wynik i odpowiedzialność. Nie lubię takich momentów, kiedy zaczyna się odpowiedzialność. Pod tym względem jestem totalnym amatorem, w tym znaczeniu, że lubię to robić. Spotykam się na co dzień z tym, że ludzie zwracają się do mnie per wujek Czarek, mówią, że oglądają kanał i że się im podoba. To już jest dla mnie największe zwycięstwo. Rozmawiała Klara Skrzypczyk Współpraca Szymon Piotr Rewers

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Słów kilka o nowym oddziale we wrzesińskim szpitalu

2019-06-17 12:15:14
Powiat Wrzesiński

Rozmowa z Renatą Tyrakowską, kierownik nowo otwartego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego we wrzesińskim szpitalu. Przybliżmy czytelnikom, kto może trafić na ten oddział? Trafiają do nas osoby, które zakończyły już leczenie, jednakże nadal nie są w stanie samodzielnie funkcjonować. Na tym oddziale pacjenci odzyskują siły, ale jest to też miejsce, którego zadaniem jest odciążenie opiekunów tych osób. To nie jest już intensywne leczenie, tylko raczej podtrzymanie jakości życia i sprawności. Są to najczęściej pacjenci leżący, nieświadomi, bez kontaktu z otoczeniem, którzy tak naprawdę są zdani wyłącznie na osoby trzecie. Wrzesiński zakład jest w pewien sposób podzielony wewnętrznie na dwa, prawda? Tak. Mamy osoby na ZOL-u dla wentylowanych mechanicznie. Są to pacjenci, którzy wymagają całodobowego wspomagania respiratorem, czyli samodzielnie nie oddychają. Te osoby jeśli do nas trafią, są zwykle do końca. Rodziny mogą oczywiście zaopiekować się nimi również w domu lub przenieść do innego ośrodka, który zajmuje się takimi przypadkami. Natomiast tak jak mówiłam wcześniej, zwykły ZOL przyjmuje osoby, które wymagają wyłącznie opieki pielęgniarsko-lekarskiej, ale samodzielnie oddychają. Jacy pacjenci najczęściej trafiają na ZOL? Najczęściej trafiają do nas osoby z jednostkami chorobowymi neurologicznymi – po udarach, po wylewach, często po wypadkach. Są to osoby, które wymagają przede wszystkim opieki. Zatem przebywają tutaj nie tylko ludzie starsi? W tej chwili mamy głównie starsze osoby, ale zdarzają się też te bardzo młode, właśnie po wypadkach, sytuacjach losowych, kiedy nie funkcjonują samodzielnie. Czy ten oddział zapewnia tylko opiekę nad pacjentami? To głównie opieka, ale także drobna rehabilitacja manualna. Mamy zapewnioną również pomoc psychologa, w szczególnych przypadkach psychiatry, ale też może być prowadzona terapia zajęciowa, o ile pacjent podejmie próbę i jest w stanie cokolwiek wykonać. Czy zgłoszenie osoby wymagającej umieszczenia na takim oddziale wiąże się ze skomplikowanymi procedurami? Wystarczy pobrać wszystkie dokumenty ze strony szpitala, które umieszczone są w zakładce Dla pacjenta, wypełnić, przynieść bezpośrednio na oddział bądź złożyć je w głównym sekretariacie szpitala. W zakładzie jest piętnaście miejsc. Podczas oficjalnego otwarcia dziesięć z nich było już zajętych. Jak wygląda ta sytuacja teraz? Mamy już trzy kolejne zgłoszenia i planowane przyjęcia. Inna kwestia, czy te osoby się faktycznie stawią u nas, bo czasami jednak się nie pojawiają. Ogólne zainteresowanie jest bardzo duże. Zgłoszenia mamy z różnych ośrodków – z Poznania, Konina, Gniezna, ze Środy Wielkopolskiej. Każdy szuka ośrodka, w którym chce umieścić swoją bliską osobę, jak najbliżej miejsca zamieszkania. Te ostatnie wolne u nas miejsca szybko się rozejdą. W takim razie czy jest przewidziana lista rezerwowa osób, które miałyby być umieszczone w ZOL-u? Tak, funkcjonuje taka lista. Musimy przyjmować zgłoszenia na bieżąco i mamy wymóg rejestrowania pacjentów na listę oczekujących. Stały podgląd do niej ma NFZ. Listy oczekujących są o tyle ważne, że mamy stałą rotację. Jeśli jakieś miejsce się zwalnia, to kolejny pacjent z rejestru ma możliwość dostania się do zakładu. Kiedy osoby znajdujące się na ZOL-u mogą go opuścić? Pomocna nam jest tutaj wykładnia skali Barthel. Według niej co miesiąc musimy ocenić pacjenta. Jeżeli dana osoba przekroczy 40 punktów, to pacjent może opuścić nasz zakład albo rodzina musi szukać innego ośrodka opieki. Nasi Renata Tyrakowska – kierowniczka oddziału podopieczni mają bardzo niskie wyniki. Przeważnie są to 0 lub 15 punktów w skali Barthel. Wyższych nie ma. To są naprawdę osoby wymagające opieki. Czasami ludzie posługują się mocnymi określeniami, że Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze są najczęściej miejscem dogorywania pacjentów. Zgodzi się pani z tym? Przyznaję, mocne słowa. Ale doceni to każdy, kto nie jest w stanie zabezpieczyć opieki swoim bliskim osobom, ponieważ musi pracować i nie może być 24 godziny na dobę z tą osobą. Tak jak kiedyś powiedziałam, to jest alternatywa, aby ci ludzie mieli godne warunki, byli zadbani. Co możemy powiedzieć o strukturze tego oddziału? Mamy dwunastogodzinne dyżury i podwójny system zmianowy. Na każdym dyżurze jest troje opiekunów i pielęgniarka, no i oczywiście lekarz, który przychodzi na kontrole i bada pacjentów. Właściwie ta opieka w porównaniu do innych oddziałów nie różni się niczym. Staramy się zapewnić domową atmosferę. Opiekunowie dobrze znają naszych pacjentów, zżywają się z nimi, smucą i cieszą. Szczególnie wtedy, gdy ktoś robi jakieś postępy na przykład w ćwiczeniach. Bardzo nas to satysfakcjonuje. Rozmawiała Klaudia Kubiak

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Sprawniejsza i wydajniejsza praca dzięki nowoczesnym maszynom

2019-06-12 21:10:03
Powiat Wrzesiński

Czym jest sztuczna inteligencja i jak ją wykorzystać w nowoczesnym przemyśle? Były to zasadnicze pytania, na  które odpowiadali uczestnicy warsztatów zorganizowanych w Centrum Badań i Rozwoju Nowoczesnych Technologii w Grzymysławicach. Spotkanie, jakie odbyło się we wtorek 11 czerwca, nazwano warsztatami, a nie konferencją, ponieważ organizatorom zależało na interakcji między prelegentami a słuchaczami. Tak też się stało. Padło wiele pytań, które doczekały się odpowiedzi. – Nasi prelegenci zawładną sceną i opowiedzą o sztucznej inteligencji w przemyśle 4.0, o rozwiązaniach, które posiadają, a jeśli nie posiadają, to zapewne są w stanie je wymyślić. Rozwiązania, które leżą czasami niedaleko poza strefą naszych działań, może uda się odnaleźć właśnie na tych warsztatach –mówił podczas rozpoczęcia kierownik Centrum Badań i Rozwoju Nowoczesnych Technologii w Grzymysławicach Tomasz Mackiewicz. Przez cały dzień warsztatów zebranych przeprowadził współorganizator Mikołaj Kołodziejczak. W prezentacji wzięli udział przedstawiciele pięciu różnych firm, które z nowymi pomysłami wkraczają coraz odważniej na rynek i prezentują swoje nowatorskie rozwiązania. – Opowiem o dwóch przykładach, które są z życia wzięte. Pierwszy jest związany z kolejkowaniem zleceń na linii produkcyjnej. Aktualnie odbywa się wdrożenie systemu w jednej z większych drukarni w Polsce. Drugi natomiast jest związany z problemem optymalizacji sieci transportowej. Dodajmy od razu, że optymalizacja to poszukiwanie najprostszego rozwiązania badanego problemu, z punktu widzenia określonych kryteriów  – mówił prelegent dr Marcin Zientara. Organizatorzy po pierwszym spotkaniu Sztuczna inteligencja w Przemyśle 4.0 planują cykl kolejnych warsztatów, które będą koncentrować się wokół przemysłu. KK

https://www.wrzesnia.powiat.pl/1009,czerwiec-2019

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) oraz local storage w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Więcej możesz przeczytać w naszej polityka prywatności klikając tutaj. ROZUMIEM